Podróż przez...

Podróż przez...
poniedziałek, 11 grudzień 2017 14:00

...prawdę

 Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić...

poniedziałek, 06 listopad 2017 22:14

...dwie pętle

                  Los to tylko dzieje przypadku, a ten wstęp dotyczy tylko pierwszej części tej historyjki. Reszta to przepełnione pychą zmagania z nieodgadnioną rzeczywistością pewnych organizmów żywych, kręcących się w kółko po małej, niebieskiej kulce, zawieszonej w przestrzeni na peryferiach jednej ze stu miliarda galaktyk. Potem słońce wybuchnie i to by było na tyle.

poniedziałek, 09 październik 2017 10:25

...najdalszą podróż

Podróżując, najdalej można dojść tylko pierwszy raz.

Siedzieliśmy sobie z P., w przyszłości moim długoletnim kompanem podróży, na szarym piasku tuż obok kosza na śmieci. Patrzyliśmy w morze i słuchaliśmy szumu fal. Nie myśleliśmy o niczym - to nie zdarzy mi się już nigdy później. Bez wątpienia byliśmy królami życia - mieliśmy bochenek chleba i piwo, niech będzie – postanowiliśmy - śpijmy dzisiaj na plaży.

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 11:07

...najdalszą podróż – prolog

                Spakowałem kanapki, dwie, jedna z dżemem bo przypomniałem sobie, że takie lubiłem najbardziej w dzieciństwie, gdy robieniem kanapek zajmowali się Ojciec z Matką. Dżemem i masłem, grubo, chleb świeży, z makiem. To wcale nie było tak dawno temu... 

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 11:06

...1.

                Słońce oślepia mój wzrok, ale nie poddaję się, lekko mrużąc oczy, patrzę prosto w nie. Złota kula sunie nad moreną sprawiając, że tło zachodzi mgłą. Zielony las szarzeje, wszystko wydaje się być stworzone z popiołu; wspomniana knieja, zbudowany z czerwonej cegły kościół i jego szpiczasta wieża, jednorodzinne domki, które były tu wcześniej niż betonowe osiedle, bloki uformowane w prostokątne mury z dziedzińcem w środku...

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 11:04

Przez… III

                …marihuanę, alkohol, halucynacje, imprezy nigdy nie kończące się nocą, dotykanie sufitu, tarzanie się po podłodze, tupanie nogą, tańce do utraty tchu i jedzenie, wspólne wkładanie rąk do jednej miski. Przez energię, która znika, gdy zbyt dużo bodźców przenika nasze umysły. Energię młodości, niewyczerpaną, niczym źródło długowieczności. Głupoty, szaleństwa, nocne miraże, walkę z samym sobą, walkę o jeszcze jedną chwile prawdziwego życia, pożądanie, seks, napięcie i kończący wszystko kebab...

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 11:01

Przez… II

                …płyty, żywe, namacalne nośniki muzyki wielkich artystów dzięki którym czuję się lepszym człowiekiem, nie sposób wymienić ich wszystkich, ale przez komercyjnych klasyków po wyuzdane smaczki z podziemnego obiegu. Przez książki, kolejne wielkie ciągnące się w nieskończoność szafy, na których poustawiane w rzędach dają świadectwo prawdzie, pięknu i wielkości...

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 10:55

Przez… I

…wschód, zachód, środek. Przez Litwę, Łotwę, aż po Estonie i statki wychodzące z portu, niczym wielkie kosmiczne barki sunące po gładkim morzu. Przez Grecję, Paryż; wysoko, na Montmartre, muzeum seksu, muzeum Salavadora Dali, przez Czarnogórę, Dubrownik i najpiękniejsze miejsce na ziemi, które przywołało mnie jak zwykle używając do tego konstrukcji przypadku. Przez Anglię, przez jej środkowy pas, pijąc cydr i śpiewając robotnicze piosenki wraz ze skazańcami, którzy bez przewinienia zmuszeni zostali do niekończącej się banicji. Przez Oslo, tygiel świata, bogactwo i biedę, następnie przez odyseję kosmiczną na koniec świata, tutaj, jeszcze nie ten najdalszy...

    Odcięty od świata, cierpiałem pragnienie i chłód, ryzykowałem życiem. Nie bałem się trudności i wysiłku. Żyłem pełną piersią. Niczego nie żałuję, niczego nie chciałbym zmienić. I nadal nie mam dosyć...

 

                Wiele przeszedłem, lecz wiele przeszedłem też bez sensu. Tak to bywa w drodze! Dawno temu zacząłem szukać, kończąc kolejne ścieżki przekroczyłem granicę, której nie powinienem był spotkać; wyszedłem poza; żyłem, podróżowałem, przeżywałem przygody, błogosławiłem, kochałem, śmiałem się i niczego nie żałuję… lecz teraz podziwiam wiekuistą pustkę i chcę wypełnić to miejsce  przeszłością, która niczym fascynująca grawitacja przenikająca wymiary, utrzymuje mnie przy życiu. Oto drobiny, cząsteczki, skrawki mojego życia. Zabierzcie je ze sobą, rozsiejcie po najdalszych zakątkach, rozrzućcie mocnym zamachem, żyjcie, podróżujcie, przeżywajcie przygody, błogosławcie i niczego nie żałujcie!