poniedziałek, 10 kwiecień 2017 11:06

...1.

Rate this item
(0 votes)

                Słońce oślepia mój wzrok, ale nie poddaję się, lekko mrużąc oczy, patrzę prosto w nie. Złota kula sunie nad moreną sprawiając, że tło zachodzi mgłą. Zielony las szarzeje, wszystko wydaje się być stworzone z popiołu; wspomniana knieja, zbudowany z czerwonej cegły kościół i jego szpiczasta wieża, jednorodzinne domki, które były tu wcześniej niż betonowe osiedle, bloki uformowane w prostokątne mury z dziedzińcem w środku...

...chodnik przecina zieleń mijając plac zabaw, który funkcjonuje zgodnie z Unijnymi dyrektywami. Dzieci, łamiąc zasady, wchodzą na zjeżdżalnie od dołu śliskiej powierzchni, obok, na murku piaskownicy siedzą nastolatkowie, pijąc piwo wspominają beztroski czas gówniarzerstwa. Zapalają papierosy, śmieją się z byle czego i sądzą, że w tej chwili, są najważniejsi na świecie. Niech im będzie, pozdrawiam ich przysuwając wzrok bliżej; przechodnie mijają kosz, z którego wyfrunęły śmieci, podczas nocnej wichury, zastanawiam się, kto to posprząta? Czy są jakieś godne służby? Spółdzielnia? Śmieciarze? Ostatnie liście trzymają się gałęzi drzewa w ogrodzie, ptaszek przysiad na czubku i prawi o moralności, chwilę go słucham, a potem, przepełniony promieniami słońca, które przypominają mi rozpuszczony miód, ten najjaśniejszy, lipowy, czy akacjowy, powoli odwracam głowę, jakby w zwolnionym tempie, jakby powtarzając ten ruch, bo klisza się zacięła, chwytam zasłonę, ciągnę ją i przesłaniając okno siadam na krześle, które skrzypi jak stary drewniany fotel, choć nie jest ani stare, ani drewniane. Kładę dłonie na klawiaturę, szukam liter od których będę mógł zacząć, szukam liter, które dzisiaj chcą połączyć się z moimi palcami, może „j”, może „k”, myślę, staram się rosnąć, tak by głową sięgnąć wyżej chmury codzienności, która przesłania mi prawdę. Świadomość łączy się z wiecznością, tak najlepiej się zaczyna, tak się wszystko zaczyna. Tutaj, w tym miejscu.

                Biurko, lampka, porozrzucane kartki, notatki, książki, albumy z obrazami niderlandzkich malarzy, monitor, wspomniana klawiatura, myszka, leki, ołówki i długopisy. Przywieram do tej konstrukcji i razem z fotelem topie się w milionach drobiazgów jakie odbijają się niczym fala od ścian pokoju. Zerkam na półkę z książkami, próbuję znaleźć tytuły, które mnie uspokajają, wiem, że tam są, jestem bezpieczny. Gitary i wzmacniacz, a niżej, równo z nierówną podłogą głośniki; wczoraj słyszałem opowieść o niewidomym kompozytorze, któremu choroba tak wyostrzyła słuch, że najbardziej doskonale stroił instrumenty, szczególnie fortepian. Zatrudniały go największe zespoły. Potem ogłuchł – los, czyli szereg przypadków rzucanych pod nogi, zazwyczaj okazuje się złośliwym fatum. Powiedział wtedy, że nie rozumie ludzi, którzy uważają, że mają problemy, skoro mogą słyszeć muzykę. W takim razie nie mam problemów, słyszę, to Tom Waits, ale przed chwilą ległem pod dźwiękami: Snowy White - Midnight Blues. Są tu jeszcze krzesła, stół, kanapa, flagi Woodstocku, Tybetu, Katalonii i Kraju Basków. Maszyna do pisania, na której wyklepuje znaki składające się na wersy białych wierszy. Wiem, że na moje plecy patrzą rozwydrzone płyty, wyskakują ze stojaka, otwierają skrzydła tekturowych lub plastikowych pudełek i fruną w kierunku odtwarzacza szukając ukojenia. Jesteśmy już wszyscy.

                Główne uczucie jakie wciska się w kąty pokoju to oczywiście melancholia. Nostalgia, która jest tęsknotą, sentymentalne poczucie przemijania przeszywające mnie niczym oszczep szpilek. Nic na to nie poradzę. Rozkładam ręce, chłonę, a potem przepełniony po brzegi, jakby helem czepiającym się komórek niczym małe baloniki, które puchną i unoszą się w górę, lecę, lekki jak piórko, jakbym był wszędzie i to nie byłoby wcale dużo.

                Unoszący się jak chmura rozciągnięta w czasoprzestrzeni piszę, tworzę, idę, podróżuję i szukam. Jest wiele rzeczy, które muszę robić by trwać, nie wszystkie sprawiają, że czuję się lepszym człowiekiem, ale gdy wychylam się za granicę zawsze wiem jak wrócić. Trzymam się jedną ręką wiedzy, doświadczenia, przygód i atomowych śladów, które podpowiadają mi, że jestem wszędzie, jestem wszystkim, jestem sobą i jestem nikim.

                To jest to co widzę, to jest to co słyszę, przedmioty, uczucia, co robię, co muszę robić, czego pragnę, o czym piszę; pomysły i konstrukcje. Dotykam ostatniej litery, dłoń wkuwa się w biały znaczek ssąc jego wartość. Klikam, a potem wstaję i...