środa, 13 marzec 2019 19:26

...marihuanę.

Rate this item
(0 votes)

             Nie mam wątpliwości, ze gdyby popełnił ten wpis kilka lat temu, to mówił bym o wolnych konopiach, legalizacji, o niesprawiedliwej ocenie w stosunku do legalnych używek, o tym, że nie można mówić o marihuanie, jako o narkotyku, albo, że musimy mówić tak o wszystkich używkach, alkohol czy tytoniu...

o historii, dlaczego odwrócono się od tego zioła, które rośne w ziemi, podczas gdy pierwsze Fordy T były robione na paliwo z konopi i ubrania z konopi były bardzo trwałe i innych zastosowaniach, aż po leki, którymi próbujemy okiełznać moc tej substancji po dziś dzień. Pewnie wspominał bym o tym, że to czarna propaganda, która miała odciągnąć ludzi od konopi, bo ludzie inwestujący w ropę nie chcieli mieć konkurencji, jest winna takiej sytuacji i że to nie prawda, że czarnoskórzy amerykanie po marihuanie szaleli i gwałcili białe kobiety. Wspomniał bym o absurdach, gdy w latach sześćdziesiątych w USA za posiadanie jednego grama marihuany można było dostać karę dwunastu lat pozbawienia wolności i że niszczy się tak ludziom życia, aż do dzisiaj. Próbował bym przytaczać badania albo swoje subiektywne uczucia, żarty, skecze komików, którzy opowiadali, że po alkoholu można kogoś zabić, a po trawie dużo się je i gdyby wszyscy palili zamiast pić to po drogach gnały by tylko ciężarówki dostarczycieli pizzy. I pewnie zastąpiły by też czołgi na frontach. Dużo pisał bym też o wolności, o potrzebach, pragnieniach, o niekrzywdzeniu innych i że zażywanie marihuany w jakikolwiek sposób podsyca chęć sięgania po cięższe dragi. Pisał bym o dobrej zabawie, o świętych myślach, lekkości, zrozumieniu i absolutnemu przekonaniu, że ja to ja i że płynę spokojnie, pomimo burzy wokół.

Dzisiaj jednak wiem, że marihuana to sprawa indywidualna. Bo każdy z nas ma indywidualna ciało, umysł, który z ciałem stanowi całość i że na pewnej płaszczyźnie jesteśmy scaleni i tylko nasza psychika może się czasowo zmieniać, rozpadać, dezintegrować, reformować, ale to sprawa wyobraźni i bodźców. To w nich dopatrujemy się siły i mocy autodestrukcji, uzależnień, ale też pragnienia poznania siebie głębiej, poznania kosmosu, dotarcia do czegoś więcej. Mamy indywidualne myśli, stany, emocje i do każdego z nas, nie tylko marihuana, ale także wszystkie używki, leki, bodźce, docierają w sposób indywidualna.

Pierwszy raz zapaliłem z chłopakami w lesie za szkołą, często tam piliśmy piwo, nie miał z tym nikt problemu, ale z paleniem było inaczej, nie paliłem papierosów i nie umiałem się zaciągnąć, za chwilę wszyscy bujali w obłokach, śmiali się ze swoich dłoni, liści i z widoku stoczni, który rozpościerał się panoramicznie z widoczku. A ja obok, udawałem, że również mnie trafiło. Wkręciłem sobie, że coś czuje. Ale to nie było to więc z chęcią sięgnąłem po trawę jeszcze raz, to był bunt, bunt nastolatka przeciwko czemukolwiek. Ustawiliśmy sziszę, ja i mój najlepszy przyjaciel i w kontrolowanych warunkach, już nauczony, wdychałem. Zamawialiśmy po kebabie i pizzy, śmialiśmy się tak, że nie mogliśmy się opanować i to właśnie dlatego namówiłem moją dziewczynę byśmy spróbowali tego razem, bo tak mało było śmiechu w naszym życiu. Więc doszedł do tego seks, wydarzenie porównywalne z wielkim wybuchem. Mam znajomą, która mówi, że nie chce tego robić na zjaraniu, bo jest to z a  s i l n e.

Później fajnie było gdzieś wyjść, napić się, spalić, pogadać, pośmiać się, powędrować, zbudować coś wokół siebie, ale najlepiej było w domu albo w jakimś ciekawym miejscu, z jedną, max dwoma osobami, gdy przesuwa się granice przyjemności, indywidualnie preferowanej, ciągle polepszając doznania, paląc.

Z drugiej strony jest też Woodstock. Ale to inna historia.

Nikogo nie namawiam, ale do dziś nie mogę zrozumieć, dlaczego mogę iść za to siedzieć. Mogę za to bez karnie jeździć czołgiem z plakatu NSR wywieszonego w szkole, a wydaje mi się, że czołg zabija bardziej. Nikogo też nie namawiam do oglądania reklam czy głosowania, do oglądania głębokich filmów albo słuchania tego kolesia od cymbałków, już mało do czegoś, kogokolwiek namawiam.

Palenie to moja sprawa.

Biegunka to też moja sprawa.

Marihuana to sprawa indywidualna, ale nie powinny jej zażywać osoby z nierozwiniętym w pełni układem nerwowym.

 

Siedzę na balkonie albo przed nim, gdy jest zimno. Patrzę w gwiazdy, czuję się dobrze i tworzę. Każdy ma prawo wypowiedzieć się na ten temat w swój sposób. Ale ja nie prowadzę żadnej wojny. Ja podróżuję.

I bardzo to lubię.

More in this category: « ...zło I